Heej.
Coś mnie natchnęło,żeby napisać kolejnego 'posta' o 2:30.No ale cóż,do jutra mogę tego zapomnieć,więc wolałam napisać teraz.A tak wgl to postanowiłam pójść dziś wcześniej spać,no ale niestety się nie udało.
Chyba że rano wstanę o 8 nie wyspana,co nie jest możliwe bo dla mnie 5 godzin snu to za mało.
Tak więc,tworząc jakieś bazgroły na kartce myślałam o rozmowach,które będę prowadziła z ludźmi dotyczące religii.
I jeśli ktoś spytałby się mnie,dlaczego nie wierze w Boga,dlaczego zwątpiłam w niego...odpowiedziałabym dość prosto.
To przez życie jakie mam Bóg sam mnie od siebie odepchnął.Po co mam chodzić co tydzień do kościoła jeśli dla mnie jest to nudne ?.Po co mam chodzić do spowiedzi,jeśli ciągle powtarzam swoje grzechy?.
I dlaczego Bóg jeśli mnie kocha pozwolił mi tak cierpieć?!
Za każdym razem kiedy idę do kościoła w drodze,mam się zastanawiać po co ja tam wgl idę?Nie mam pewności że On istnieje,że ta Jego cała historia nie ma sensu,ani logicznej myśli.
Można ująć to prościej;moje życie,Jego istnienie,logiczna myśl.
Moja logika nie jest w stanie ogarnąć całej historii od stworzenia,aż po dziś.
Wole żyć tak jak żyje,nie myśląc o tym co było kiedyś i czy jest to prawdą...
~by Dead
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz